Posty

Cześć!

Cześć! Od dłuższego czasu zastanawiałam zarówno nad zmianą bloga, jak i całkowitym odejściem z psiej blogosfery. Po długich przemyśleniach przystałam na to pierwsze. Ciężko byłoby mi zostawić coś z czym jestem związana od wielu lat jednak tutaj coś mi nie pasuje. Mam inny pomysł na bloga, a na tym mam ogromną blokadę, aby cokolwiek zmienić. Dziwnie się czuję dodając tu post o kocie, bo halo! to przecież strona psie.

Nie chcę tu jakoś długo się rozpisywać, ale wspomnę tylko, że zmieniam bloga nie dlatego, że jest na to jakaś moda, czy coś. Zmieniam go, bo tak będzie prościej mi go prowadzić. Od nowa. Tak jak chcę teraz, a nie trzy lata temu. Oczywiście nie usuwam tej strony. Nie popełnię takiego błędu drugi raz.

Na koniec chciałabym podziękować wszystkim czytającym moje wpisy, obserwującym tego bloga, a w szczególności komentującym. Miło mi będzie jeśli przeniesiecie się razem ze mną na nową stronę, która tym razem nie będzie o samej Milce, a również o Malinie i po części mnie.

Zaprasz…

Powakacyjny leń i brak czasu

Obraz
Jesień przyszła już na początku miesiąca i choć na niebie nie ma zbyt wielu chmur i świeci słońce, to i tak przez cały dzień jest zimno. Nie miałam planów na wrzesień oprócz jednego, dotyczącego otrzymywania dobrych ocen w ostatniej klasie, co wiąże się z większym przyłożeniem się do nauki. Przyznać muszę, że niewiele robiłam z psem i oprócz spacerów, na które starałam się wychodzić codziennie, nic więcej się nie działo. Trzyma mnie jeszcze powakacyjny leń oraz brak czasu związany z ogromem nauki przygotowującej do egzaminów. Milka przesypia jedną trzecią dnia razem z kotem choć on pewnie robi to nieco dłużej. Przez resztę doby albo gania się z Maliną, albo bez większego powodu chodzi po domu lub podwórku. Czyli jak zwykle. W planach mam wprowadzenie pewnych zmian w naszym życiu, ale póki co nie chcę o nich pisać na wszelki wypadek, gdyby one nie wypaliły.
Dzisiejszy post jest jednym z najkrótszych na blogu, ale dodaję go, bo nie chcę robić dłuższej przerwy. Ciężko byłoby ponownie wr…

Jak pies z kotem - drugi miesiąc

Obraz
Relacja Milki z naszym nowym domownikiem - około czteromiesięczną kotką - rozwija się w dość szybkim tempie i od zeszłego miesiąca (wpis: Wiejski Dachowiec) zmieniła się o kolejne dziewięćdziesiąt stopni. Pierwszą sprawą jest to, że Młoda nie boi się już Maliny. W ciągu tygodni zdążyła dowiedzieć się, że ta niewielka złośliwa kulka oprócz pacnięcia jej w pysk łapką nic więcej nie zrobi. Kotka natomiast podczas zbyt mocnych zaczepek ze strony psa boi się, ale nie na tyle, żeby unikać jej później przez kilka dni. Co to, to nie. One na zmianę się atakują bez konkretnego, a przynajmniej nam nieznanego, powodu.

Jeśli jest, a raczej była ładna pogoda zabierałam kota na dwór gdzie razem z Milką zwiedzali podwórko. Malina oczywiście z przypiętą do obroży smyczą, żeby wiedzieć gdzie się chowa. Oba zwierzaki ganiają po podwórku i to raz pies zaczepi kota, a raz kot psa - jak już wspominałam, atakują się na zmianę. Milka czasem łapie w zęby smycz Małej i wygląda to jakby chciała wyprowadzić ją …

Podsumowanie wakacji 2017

Obraz
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły i dopóki jeszcze mnie w niej nie cisną postanowiłam naskrobać post z podsumowaniem tegorocznych wakacji. Wolny czas minął naprawdę szybko, ale czy przypadkiem tak nie jest zawsze? Jeszcze niedawno pisała plany na te dwa miesiące, a teraz nadszedł czas na zebranie wszystkiego do kupy. Oby dni szkolne mijały tak szybko.
Codzienne spacery i przejażdżki rowerowe To był punkt pierwszy naszych wakacyjnych planów. W lipcu trzymałam się tego bardzo mocno i nawet jeśli brakowało mi czasu na dłuższe wyjście to choć na chwilę zabierałam Milkę na spacer poza podwórkiem. Sierpień natomiast okazał się miesiącem bardziej leniwym, ale nie oznacza to, że wcale nie spacerowałyśmy. Zdarzały się dni, w których cały czas siedziałyśmy w domu, a to dlatego, że padał deszcz. Ani ja, ani Milka nie lubimy w taką pogodę przebywać na dworze, więc grzałyśmy się w domu. Jedna z tras rowerowych miała około siedem i pół kilometra i prowadziła głównie przez lasy. Druga natomiast o kilome…

Kończymy z socjalami na festynach

Obraz
Wróciłam niedawno z naszych miejscowych dożynek, na które zabrałam psa i doszłam do wniosku, że nigdy więcej z nim tam nie pójdę. Nie, Milka nikogo nie pogryzła, nie uciekła ani nie załatwiła się na środku stadionu. Wyjścia z nią na takie festyny były kiedyś przyjemnością dla mnie jak i dla niej, teraz jest inaczej.
Na poprzednim takim wydarzeniu, które odbyło się na początku lipca wszystko się posypało, a to ze względu na to, że młodsza siostra wyjęczała wyjście pół godziny wcześniej przez co trafiłyśmy w sam środek przygotowywania sprzętu na wieczorne koncerty. Uderzanie w bębny i brzdąkanie gitar elektrycznych wystarczyło, aby w ciągu dziesięciu minut z zadowolonego psa Młoda zmieniła się w trzęsącą galaretę. Wcześniej Milka całkiem chętnie chodziła na takie festyny i nawet siedzenie na ławkach niedaleko sceny jej nie przeszkadzało. Z roku na rok to się powoli psuło. Z każdym usłyszanym hukiem jest coraz gorzej i czasem kiedy przed wyjściem na spacer coś gdzieś "wybuchnie&quo…

4 zabawne sytuacje, które zdarzyły nam się na spacerach

Obraz
Na pewno nie raz zdarzyła Wam się zabawna sytuacja, kiedy spacerowaliście ze swoimi pupilami. W dzisiejszym poście możecie przeczytać o czterech takich wydarzeniach, które mnie choć trochę rozbawiły. Zapraszam do czytania!

Sytuacja 1. Parę lat temu byłam z tatą i Milką na przejażdżce rowerowej. Młoda tego dnia chętnie biegała przez całą trasę. Wjeżdżaliśmy akurat polną drogą do naszej wsi. Z naprzeciwka szła jakaś kobieta z pudlem miniaturowym, jak dobrze pamiętam. Pies był bez smyczy, więc kiedy ją mijaliśmy ona wzięła go na ręce, a przy okazji powiedziała do niego: "Patrz, to maratończyk jest".

Sytuacja 2.

Spacerowałyśmy kiedyś koleżanką i jej szczeniakiem w typie owczarka niemieckiego po wsi. W pewnym momencie z jednego z podwórek jakiś koleś koło pięćdziesiątki mówi do nas, że ładny pies (onek) i czy nie chciałybyśmy się wymienić za tego, który obok niego chodzi (również onek, ale stary). Koleżanka odpowiada, że nie ma mowy, ale mimo to pogadałyśmy jeszcze z tym facetem śm…

Kolejne wakacyjne dni

Obraz
Dawno nie było luźnego posta, w którym opisywałabym nasze codzienne życie, więc dziś takowy dla Was robię. Muszę przyznać, że za wiele się nie działo, a to za sprawą zmiennej pogody. Z ogromnych upałów przeszło na deszcze, a potem znowu do nich wróciło. No, ale nie zawsze będzie pięknie.


W zeszłą niedzielę (jak i w poniedziałek) naszła mnie ochota na dłuższy spacer i tak oto wylądowałyśmy na sześciokilometrowej trasie między polami, która głównie służyła nam do przejażdżek rowerowych. Milka choć na początku niezbyt zadowolona (ulica, ciężarówki), to kiedy weszła na polną drogę stała się naprawdę szczęśliwym psem. Nie było tam żadnych ludzi, którzy by nam przeszkadzali, więc puściłam linkę Milki i pozwoliłam jej chodzić gdzie chce. Młoda zaskoczyła mnie tym, że grzecznie dreptała po ścieżce, nie mając nawet najmniejszej ochoty na skręcenie w pola. Do tego reagowała na komendy do mnie i czekaj, stój. Jestem niesamowicie z niej zadowolona.

W piątek natomiast tą samą trasą przejechałyśmy…