Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

Projekt 62 — pierwsze poważne wyzwanie!

Obraz
Czytając najnowsze wpisy, na niektórych blogach natknęłam się na coś, co nosi tytuł Projekt 62. Po przeczytaniu celów innych osób postanowiłam też zabrać się za to wyzwanie. Weszłam na bloga autora (white couch potato), gdzie sprawdziłam o co dokładnie w tym chodzi i okej, robimy to.
Bez większego przedłużania zapraszam do przeczytania naszych celów na ten oto projekt.
CHODZENIE I ODWOŁYWANIE SIĘ BEZ SMYCZY — czyli coś z czym zmagamy się od dawna.

Na pewno zacząć musimy od dopracowania reagowania na swoje imię. Potem komenda do mnie stosowana na podwórku, następnie na lince w terenie, a na koniec, kiedy pies jest spuszczony.

PRZEKONAĆ MILKĘ DO DUŻYCH PSÓW— z braku większej socjalizacji z innymi psami w wieku szczenięcym Milka często odczuwa przy nich strach.

Zaczniemy od przechodzenia koło większych psów, czasem dalej, czasem bliżej. Z czasem spróbujemy bliższego kontaktu z nimi jeśli właściciel owego zwierzaka wyrazi zgodę.ZABAWKA JAKO NAGRODA— jak na razie Milka uważa za nagrodę tylko …

Wakacje już blisko!

Obraz
Od tygodnia nauczyciele nieco odpuszczają i lekcje są naprawdę luźne. Zakończenie roku za niecały tydzień, a ja jakoś nie czuję, że wakacje są tak blisko. To prawdopodobnie przez pogodę, bo zdecydowanie nie zalicza się do tej letniej. Czwartek mamy wolny i popołudniu idę na ognisko dla Caritasu, ale nie biorę na nie Milki. Z rana pewnie wybierzemy się na rower.

Dzień Dziecka

Obraz
Szóstego czerwca w naszej wsi został zorganizowany, przede wszystkim przez Parafialny Zespół Caritas, Dzień Dziecka. Zazwyczaj nie omijam tego typu wydarzeń i pomagam tam jako wolontariusz albo idę na nie z Milką w ramach socjalizacji. W tym wypadku z początku planowałam iść tam pomagać, ale musiałam zabrać młodszą siostrę, którą trzeba pilnować, więc wyszło na to, że pies poszedł z nami.

Z domu wyszłyśmy około godziny 12:30, w składzie koleżanka Ola, siostra Gosia, Milka i ja. Droga na stadion, gdzie wszystko się odbywało, trwała nie więcej niż dziesięć minut. Przed wejściem do amfiteatru założyłam Milce kaganiec, żeby nikt się nie przyczepił. Ludzi nie było dużo. Szczerze mówiąc, tylko ci co rozkładali sprzęt, bo wszystko zaczynało się dopiero o trzynastej. Idąc na trybuny, które znajdują się po bokach sceny, spotkałyśmy kilku znajomych z caritas'u wieszających balony. Milka chciała się z nimi bawić, skakała w koło i merdała ogonem. Jednak nie chciałam, żeby przeszkadza…