Posty

Wyświetlanie postów z 2017

4 zabawne sytuacje, które zdarzyły nam się na spacerach

Obraz
Na pewno nie raz zdarzyła Wam się zabawna sytuacja, kiedy spacerowaliście ze swoimi pupilami. W dzisiejszym poście możecie przeczytać o czterech takich wydarzeniach, które mnie choć trochę rozbawiły. Zapraszam do czytania!

Sytuacja 1. Parę lat temu byłam z tatą i Milką na przejażdżce rowerowej. Młoda tego dnia chętnie biegała przez całą trasę. Wjeżdżaliśmy akurat polną drogą do naszej wsi. Z naprzeciwka szła jakaś kobieta z pudlem miniaturowym, jak dobrze pamiętam. Pies był bez smyczy, więc kiedy ją mijaliśmy ona wzięła go na ręce, a przy okazji powiedziała do niego: "Patrz, to maratończyk jest".

Sytuacja 2.

Spacerowałyśmy kiedyś koleżanką i jej szczeniakiem w typie owczarka niemieckiego po wsi. W pewnym momencie z jednego z podwórek jakiś koleś koło pięćdziesiątki mówi do nas, że ładny pies (onek) i czy nie chciałybyśmy się wymienić za tego, który obok niego chodzi (również onek, ale stary). Koleżanka odpowiada, że nie ma mowy, ale mimo to pogadałyśmy jeszcze z tym facetem śm…

Kolejne wakacyjne dni

Obraz
Dawno nie było luźnego posta, w którym opisywałabym nasze codzienne życie, więc dziś takowy dla Was robię. Muszę przyznać, że za wiele się nie działo, a to za sprawą zmiennej pogody. Z ogromnych upałów przeszło na deszcze, a potem znowu do nich wróciło. No, ale nie zawsze będzie pięknie.


W zeszłą niedzielę (jak i w poniedziałek) naszła mnie ochota na dłuższy spacer i tak oto wylądowałyśmy na sześciokilometrowej trasie między polami, która głównie służyła nam do przejażdżek rowerowych. Milka choć na początku niezbyt zadowolona (ulica, ciężarówki), to kiedy weszła na polną drogę stała się naprawdę szczęśliwym psem. Nie było tam żadnych ludzi, którzy by nam przeszkadzali, więc puściłam linkę Milki i pozwoliłam jej chodzić gdzie chce. Młoda zaskoczyła mnie tym, że grzecznie dreptała po ścieżce, nie mając nawet najmniejszej ochoty na skręcenie w pola. Do tego reagowała na komendy do mnie i czekaj, stój. Jestem niesamowicie z niej zadowolona.

W piątek natomiast tą samą trasą przejechałyśmy…

Kot w domu

Obraz
Kot w naszym domu nie był planowany, ale jego zjawienie też nie było ot tak. Od adopcji Milki nikt z domowników nie myślał o posiadaniu kolejnego kota. Wyjątkiem była moja siostra, która od czterech lat na urodziny i święta miała jedno życzenie - kot. Rodzice się nie zgadzali, ja się nie zgadzałam, brat również. Babcia była bezstronna. Los jednak chciał, żeby owe zwierzę do nas trafiło i tak dwudziestego trzeciego lipca w naszym domu pojawiła się prawie dwu miesięczna kotka Malina. Trzeba dodać, że nazywa się tak tylko w teorii, w praktyce mówimy na nią po portu Kot.

O Malinie i jej rodzeństwie dowiedzieliśmy się będąc u rodziny na wakacjach. Właścicielka Harda, Dixi i Meli znalazła je jakiś czas temu w stodole i musi znaleźć im dom. Jak tylko moja siostra się dowiedziała to błagała tatę, żeby zgodził się jednego wziąć. Z mamą mówiłyśmy stanowcze nie, ale on się zgodził. I tak przez tydzień Gosia chodziła do sąsiedniego domu odwiedzić maluchy czasem zabierając Malinę na "nasze&q…

Aussie i border collie + berneńczyk - zdjęcia cz. II

Obraz
W jednym z minionych tygodni przebywałam u rodziny niedaleko stolicy. Niestety bez Milki, bo jak już kiedyś wspominałam sąsiednie podwórko okupują duże psy, a Młoda się takich boi. Mimo, że jej przy mnie nie było, całkiem dobrze udało mi się spędzić wolny czas z trójką kudłatych bestii.
Dzisiejszy post będzie bardziej obfity w zdjęcia niż w tekst (a przynajmniej powinien taki być), ale że chcę napisać, co robiłam z tymi psiakami to go też nie zabraknie. Jakieś trzy lata temu pojawił się podobny wpis o niemal identycznym tytule, ale nie zaszkodzi zrobić drugiej części, prawda?


CO NIECO O KUDŁATYCH Na powyższym zdjęciu widzicie owczarka australijskiego aussie* i border collie*, czyli Harda i Mele. Harcik jest niesamowitym psem i już na pierwszym spotkaniu parę lat temu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Kilkuletnia kupa futra, prosząca o mizianie i rzucanie piłek na sznurku. Wie co może, a czego nie (Raz zamknęliśmy go w garażu z resztą psów, bo tam było chłodniej. Kiedy je wypuścili…

TOP 5: Moje ulubione rasy psów

Obraz
Kolejne TOP 5 pod rząd, a to dlatego, że nie ma mnie w domu, a ten post pisało się naprawdę szybko. Tym razem moje ulubione rasy psów, a kolejność ich wymienienia również po części przypadkowa. Czy któraś z wymienionych ras jest też Waszą ulubioną? A może macie całkiem inne TOP 5? Z chęcią poznam Wasze odpowiedzi. 1. DOBERMAN Nigdy nie miałam do czynienia z tą rasą na żywo, choć ostatnio nawet u nas na wsi z daleka widziałam owego przedstawiciela. Doberman podoba mi się i w wersji naturalnej (klapnięte uszy i długi ogon), i kopiowanej (stojące uszy i krótki ogon), ale ta druga trochę bardziej, bo normalnie dobek wygląda jak przerośnięta Milka. Tak naprawdę nie wiem czemu mi się spodobały. Wygląd? Być może. Charakter? Również. Dużo kiedyś o nich czytałam i w dalekiej przyszłości chciałabym mieć dobermana.
2. OWCZAREK AUSTRALIJSKI AUSSIE Miałam okazję poznać i przebywać już nie raz z przepięknym przedstawicielem rasy (albo w typie, co nie zmienia faktu, że jest piękny). Niesamowicie mądr…

TOP 5: Moje ulubione zdjęcia Milki

Obraz
W dzisiejszym poście pokażę Wam moje ulubione zdjęcia Milki 一 te z których jestem najbardziej zadowolona oraz te, na które lubię patrzeć. Kolejność oczywiście jest przypadkowa, a komentarzach możecie napisać, które ze zdjęć najbardziej Wam się podoba. Nie przedłużając, oto moje TOP 5 ;]
1. LAMPKI ŚWIĄTECZNE Nigdy Wam nie pokazywałam tego zdjęcia i teraz się zastanawiam dlaczego, bo jestem naprawdę z niego zadowolona. Świąteczna sesja zdjęciowa 2016 była robiona ot tak w słabych warunkach, ale efekt wyszedł według mnie świetny, a przynajmniej na tej fotografii.

2. W WODZIE Zdjęcie zrobione na plaży pierwszego kwietnia tego roku, kiedy to Milka po raz pierwszy od dawna chętnie wchodziła do wody po patyki, a potem z nimi uciekała. Byłam niesamowicie zadowolona z tego, że nie wyszło ono ani trochę rozmazane.
3. NA PODWÓRKU Fotografia ta została wykonana dwudziestego pierwszego maja zeszłego roku. Może wydawać się zwykłym pstryknięciem, ale mimo nieciekawego tła ma ona dla mnie pewną wart…

Dwa tygodnie już za nami

Obraz
Od rozpoczęcia wakacji minęły już dwa tygodnie i muszę przyznać, że zleciały one naprawdę szybko mimo deszczowej i wietrznej pogody przez większość dni. Jednak trzymamy się planów i spędziliśmy ten czas w miarę aktywnie i nie zamierzamy tego porzucić. Przebyłyśmy w sumie coś około czterdziestu kilometrów i wow, jestem zaskoczona, bo niby kiedy? Ale to dobrze i jestem niemal pewna, że do końca wakacji nabijemy ze sto pięćdziesiąt, a może dwieście? Kto wie? Dzisiejszy post na początku miał być tylko o naszym mini socjalu na miejscowej imprezie/festynie, ale nie byłoby co opisywać, więc tworzę ogólny post o tym co się działo przez minione dwa tygodnie.


Po pierwszej wycieczce do lasu, o której wspominałam dwa wpisy temu wyjęliśmy z Milki pięć kleszczy. Wyszło na to, że obroża, która miała działać pół roku, działała około cztery miesiące, ale na szczęście pozbyliśmy się ich w porę i Młoda nie ma żadnych problemów zdrowotnych i zachowuje się ciągle tak samo. Dwa dni później kupiłam w sklep…

Nie samym psem żyje właściciel psa

Obraz
Temat ― wydaję mi się ― dość znany i lubiany, a przynajmniej w moim przypadku. Pierwszy tego typu post pojawił się u Mango - whippet z pasją,  a potem rozsiało się to na innych blogach, więc i trafiło do mnie. Co prawda planowałam go już na początku roku, ale dopiero teraz znalazł się wolny termin na napisanie i dodanie go. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do czytania!

Wolontariat Czy chcę, czy nie uczęszczam na wolontariat od połowy 2015 roku i należę do Parafialnego Zespołu Caritas od bodajże czwartej klasy podstawówki. Oczywiście nie robię tego z przymusu, choć można tak zrozumieć po przeczytaniu pierwszych wyrazów. Napisałam tak, ponieważ kiedy trzeba zrobić zebranie, pomóc zorganizować jakąś akcje itp. to zawsze wszyscy dzwonią do mnie bez względu na to czy jestem w domu czy na drugim końcu Polski. No cóż, na kogoś trzeba liczyć, prawda?
Fotografia Jak to mówią: jeśli tylko zaczniesz interesować się psami i stworzysz bloga o tym swoim to w najbliższym czasie i fotografia stani…

Wakacyjne planowania

Obraz
Czerwiec mimo planów nie był za bardzo aktywnym miesiącem. Mówiłam sobie, że po powrocie z gór ponownie zaczniemy regularnie spacerować, wrócimy także do przejażdżek rowerowych minimum dwa razy w tygodniu i oczywiście agility. Wyszło tak, że żadna z tych rzeczy praktycznie nie miała miejsca. Co prawda jakieś tam wyjścia i próby ogarnięcia biegania były, ale to nie to, co planowałam.
Muszę przyznać, że jestem dość niecierpliwą osobą jeżeli chodzi o pracę z psem. Dlatego często jest ciężko. Szybko się denerwuję, gdy przy najprostszych komendach Milka odwala nie wiadomo co i potrafię wtedy nieco obrazić się na nią jak i na siebie ze względu na swoją reakcję. Wszystko przechodzi, kiedy Młoda zaraz przychodzi się przytulić czy dać buziaka. Jednak nie zawsze to robi...


Przez ostatnie miesiące wiadomość o zbliżających się wakacjach nie docierała do mnie. Niby rozmawiało się o nich w szkole, czy też słuchało jęczenia niektórych dlaczego jeszcze tak długo musimy się uczyć, ale kiedy temat się…