Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Cześć!

Cześć! Od dłuższego czasu zastanawiałam zarówno nad zmianą bloga, jak i całkowitym odejściem z psiej blogosfery. Po długich przemyśleniach przystałam na to pierwsze. Ciężko byłoby mi zostawić coś z czym jestem związana od wielu lat jednak tutaj coś mi nie pasuje. Mam inny pomysł na bloga, a na tym mam ogromną blokadę, aby cokolwiek zmienić. Dziwnie się czuję dodając tu post o kocie, bo halo! to przecież strona psie.

Nie chcę tu jakoś długo się rozpisywać, ale wspomnę tylko, że zmieniam bloga nie dlatego, że jest na to jakaś moda, czy coś. Zmieniam go, bo tak będzie prościej mi go prowadzić. Od nowa. Tak jak chcę teraz, a nie trzy lata temu. Oczywiście nie usuwam tej strony. Nie popełnię takiego błędu drugi raz.

Na koniec chciałabym podziękować wszystkim czytającym moje wpisy, obserwującym tego bloga, a w szczególności komentującym. Miło mi będzie jeśli przeniesiecie się razem ze mną na nową stronę, która tym razem nie będzie o samej Milce, a również o Malinie i po części mnie.

Zaprasz…

Powakacyjny leń i brak czasu

Obraz
Jesień przyszła już na początku miesiąca i choć na niebie nie ma zbyt wielu chmur i świeci słońce, to i tak przez cały dzień jest zimno. Nie miałam planów na wrzesień oprócz jednego, dotyczącego otrzymywania dobrych ocen w ostatniej klasie, co wiąże się z większym przyłożeniem się do nauki. Przyznać muszę, że niewiele robiłam z psem i oprócz spacerów, na które starałam się wychodzić codziennie, nic więcej się nie działo. Trzyma mnie jeszcze powakacyjny leń oraz brak czasu związany z ogromem nauki przygotowującej do egzaminów. Milka przesypia jedną trzecią dnia razem z kotem choć on pewnie robi to nieco dłużej. Przez resztę doby albo gania się z Maliną, albo bez większego powodu chodzi po domu lub podwórku. Czyli jak zwykle. W planach mam wprowadzenie pewnych zmian w naszym życiu, ale póki co nie chcę o nich pisać na wszelki wypadek, gdyby one nie wypaliły.
Dzisiejszy post jest jednym z najkrótszych na blogu, ale dodaję go, bo nie chcę robić dłuższej przerwy. Ciężko byłoby ponownie wr…

Jak pies z kotem - drugi miesiąc

Obraz
Relacja Milki z naszym nowym domownikiem - około czteromiesięczną kotką - rozwija się w dość szybkim tempie i od zeszłego miesiąca (wpis: Wiejski Dachowiec) zmieniła się o kolejne dziewięćdziesiąt stopni. Pierwszą sprawą jest to, że Młoda nie boi się już Maliny. W ciągu tygodni zdążyła dowiedzieć się, że ta niewielka złośliwa kulka oprócz pacnięcia jej w pysk łapką nic więcej nie zrobi. Kotka natomiast podczas zbyt mocnych zaczepek ze strony psa boi się, ale nie na tyle, żeby unikać jej później przez kilka dni. Co to, to nie. One na zmianę się atakują bez konkretnego, a przynajmniej nam nieznanego, powodu.

Jeśli jest, a raczej była ładna pogoda zabierałam kota na dwór gdzie razem z Milką zwiedzali podwórko. Malina oczywiście z przypiętą do obroży smyczą, żeby wiedzieć gdzie się chowa. Oba zwierzaki ganiają po podwórku i to raz pies zaczepi kota, a raz kot psa - jak już wspominałam, atakują się na zmianę. Milka czasem łapie w zęby smycz Małej i wygląda to jakby chciała wyprowadzić ją …

Podsumowanie wakacji 2017

Obraz
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły i dopóki jeszcze mnie w niej nie cisną postanowiłam naskrobać post z podsumowaniem tegorocznych wakacji. Wolny czas minął naprawdę szybko, ale czy przypadkiem tak nie jest zawsze? Jeszcze niedawno pisała plany na te dwa miesiące, a teraz nadszedł czas na zebranie wszystkiego do kupy. Oby dni szkolne mijały tak szybko.
Codzienne spacery i przejażdżki rowerowe To był punkt pierwszy naszych wakacyjnych planów. W lipcu trzymałam się tego bardzo mocno i nawet jeśli brakowało mi czasu na dłuższe wyjście to choć na chwilę zabierałam Milkę na spacer poza podwórkiem. Sierpień natomiast okazał się miesiącem bardziej leniwym, ale nie oznacza to, że wcale nie spacerowałyśmy. Zdarzały się dni, w których cały czas siedziałyśmy w domu, a to dlatego, że padał deszcz. Ani ja, ani Milka nie lubimy w taką pogodę przebywać na dworze, więc grzałyśmy się w domu. Jedna z tras rowerowych miała około siedem i pół kilometra i prowadziła głównie przez lasy. Druga natomiast o kilome…

Kończymy z socjalami na festynach

Obraz
Wróciłam niedawno z naszych miejscowych dożynek, na które zabrałam psa i doszłam do wniosku, że nigdy więcej z nim tam nie pójdę. Nie, Milka nikogo nie pogryzła, nie uciekła ani nie załatwiła się na środku stadionu. Wyjścia z nią na takie festyny były kiedyś przyjemnością dla mnie jak i dla niej, teraz jest inaczej.
Na poprzednim takim wydarzeniu, które odbyło się na początku lipca wszystko się posypało, a to ze względu na to, że młodsza siostra wyjęczała wyjście pół godziny wcześniej przez co trafiłyśmy w sam środek przygotowywania sprzętu na wieczorne koncerty. Uderzanie w bębny i brzdąkanie gitar elektrycznych wystarczyło, aby w ciągu dziesięciu minut z zadowolonego psa Młoda zmieniła się w trzęsącą galaretę. Wcześniej Milka całkiem chętnie chodziła na takie festyny i nawet siedzenie na ławkach niedaleko sceny jej nie przeszkadzało. Z roku na rok to się powoli psuło. Z każdym usłyszanym hukiem jest coraz gorzej i czasem kiedy przed wyjściem na spacer coś gdzieś "wybuchnie&quo…

4 zabawne sytuacje, które zdarzyły nam się na spacerach

Obraz
Na pewno nie raz zdarzyła Wam się zabawna sytuacja, kiedy spacerowaliście ze swoimi pupilami. W dzisiejszym poście możecie przeczytać o czterech takich wydarzeniach, które mnie choć trochę rozbawiły. Zapraszam do czytania!

Sytuacja 1. Parę lat temu byłam z tatą i Milką na przejażdżce rowerowej. Młoda tego dnia chętnie biegała przez całą trasę. Wjeżdżaliśmy akurat polną drogą do naszej wsi. Z naprzeciwka szła jakaś kobieta z pudlem miniaturowym, jak dobrze pamiętam. Pies był bez smyczy, więc kiedy ją mijaliśmy ona wzięła go na ręce, a przy okazji powiedziała do niego: "Patrz, to maratończyk jest".

Sytuacja 2.

Spacerowałyśmy kiedyś koleżanką i jej szczeniakiem w typie owczarka niemieckiego po wsi. W pewnym momencie z jednego z podwórek jakiś koleś koło pięćdziesiątki mówi do nas, że ładny pies (onek) i czy nie chciałybyśmy się wymienić za tego, który obok niego chodzi (również onek, ale stary). Koleżanka odpowiada, że nie ma mowy, ale mimo to pogadałyśmy jeszcze z tym facetem śm…

Kolejne wakacyjne dni

Obraz
Dawno nie było luźnego posta, w którym opisywałabym nasze codzienne życie, więc dziś takowy dla Was robię. Muszę przyznać, że za wiele się nie działo, a to za sprawą zmiennej pogody. Z ogromnych upałów przeszło na deszcze, a potem znowu do nich wróciło. No, ale nie zawsze będzie pięknie.


W zeszłą niedzielę (jak i w poniedziałek) naszła mnie ochota na dłuższy spacer i tak oto wylądowałyśmy na sześciokilometrowej trasie między polami, która głównie służyła nam do przejażdżek rowerowych. Milka choć na początku niezbyt zadowolona (ulica, ciężarówki), to kiedy weszła na polną drogę stała się naprawdę szczęśliwym psem. Nie było tam żadnych ludzi, którzy by nam przeszkadzali, więc puściłam linkę Milki i pozwoliłam jej chodzić gdzie chce. Młoda zaskoczyła mnie tym, że grzecznie dreptała po ścieżce, nie mając nawet najmniejszej ochoty na skręcenie w pola. Do tego reagowała na komendy do mnie i czekaj, stój. Jestem niesamowicie z niej zadowolona.

W piątek natomiast tą samą trasą przejechałyśmy…

Kot w domu

Obraz
Kot w naszym domu nie był planowany, ale jego zjawienie też nie było ot tak. Od adopcji Milki nikt z domowników nie myślał o posiadaniu kolejnego kota. Wyjątkiem była moja siostra, która od czterech lat na urodziny i święta miała jedno życzenie - kot. Rodzice się nie zgadzali, ja się nie zgadzałam, brat również. Babcia była bezstronna. Los jednak chciał, żeby owe zwierzę do nas trafiło i tak dwudziestego trzeciego lipca w naszym domu pojawiła się prawie dwu miesięczna kotka Malina. Trzeba dodać, że nazywa się tak tylko w teorii, w praktyce mówimy na nią po portu Kot.

O Malinie i jej rodzeństwie dowiedzieliśmy się będąc u rodziny na wakacjach. Właścicielka Harda, Dixi i Meli znalazła je jakiś czas temu w stodole i musi znaleźć im dom. Jak tylko moja siostra się dowiedziała to błagała tatę, żeby zgodził się jednego wziąć. Z mamą mówiłyśmy stanowcze nie, ale on się zgodził. I tak przez tydzień Gosia chodziła do sąsiedniego domu odwiedzić maluchy czasem zabierając Malinę na "nasze&q…

Aussie i border collie + berneńczyk - zdjęcia cz. II

Obraz
W jednym z minionych tygodni przebywałam u rodziny niedaleko stolicy. Niestety bez Milki, bo jak już kiedyś wspominałam sąsiednie podwórko okupują duże psy, a Młoda się takich boi. Mimo, że jej przy mnie nie było, całkiem dobrze udało mi się spędzić wolny czas z trójką kudłatych bestii.
Dzisiejszy post będzie bardziej obfity w zdjęcia niż w tekst (a przynajmniej powinien taki być), ale że chcę napisać, co robiłam z tymi psiakami to go też nie zabraknie. Jakieś trzy lata temu pojawił się podobny wpis o niemal identycznym tytule, ale nie zaszkodzi zrobić drugiej części, prawda?


CO NIECO O KUDŁATYCH Na powyższym zdjęciu widzicie owczarka australijskiego aussie* i border collie*, czyli Harda i Mele. Harcik jest niesamowitym psem i już na pierwszym spotkaniu parę lat temu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Kilkuletnia kupa futra, prosząca o mizianie i rzucanie piłek na sznurku. Wie co może, a czego nie (Raz zamknęliśmy go w garażu z resztą psów, bo tam było chłodniej. Kiedy je wypuścili…

TOP 5: Moje ulubione rasy psów

Obraz
Kolejne TOP 5 pod rząd, a to dlatego, że nie ma mnie w domu, a ten post pisało się naprawdę szybko. Tym razem moje ulubione rasy psów, a kolejność ich wymienienia również po części przypadkowa. Czy któraś z wymienionych ras jest też Waszą ulubioną? A może macie całkiem inne TOP 5? Z chęcią poznam Wasze odpowiedzi. 1. DOBERMAN Nigdy nie miałam do czynienia z tą rasą na żywo, choć ostatnio nawet u nas na wsi z daleka widziałam owego przedstawiciela. Doberman podoba mi się i w wersji naturalnej (klapnięte uszy i długi ogon), i kopiowanej (stojące uszy i krótki ogon), ale ta druga trochę bardziej, bo normalnie dobek wygląda jak przerośnięta Milka. Tak naprawdę nie wiem czemu mi się spodobały. Wygląd? Być może. Charakter? Również. Dużo kiedyś o nich czytałam i w dalekiej przyszłości chciałabym mieć dobermana.
2. OWCZAREK AUSTRALIJSKI AUSSIE Miałam okazję poznać i przebywać już nie raz z przepięknym przedstawicielem rasy (albo w typie, co nie zmienia faktu, że jest piękny). Niesamowicie mądr…

TOP 5: Moje ulubione zdjęcia Milki

Obraz
W dzisiejszym poście pokażę Wam moje ulubione zdjęcia Milki 一 te z których jestem najbardziej zadowolona oraz te, na które lubię patrzeć. Kolejność oczywiście jest przypadkowa, a komentarzach możecie napisać, które ze zdjęć najbardziej Wam się podoba. Nie przedłużając, oto moje TOP 5 ;]
1. LAMPKI ŚWIĄTECZNE Nigdy Wam nie pokazywałam tego zdjęcia i teraz się zastanawiam dlaczego, bo jestem naprawdę z niego zadowolona. Świąteczna sesja zdjęciowa 2016 była robiona ot tak w słabych warunkach, ale efekt wyszedł według mnie świetny, a przynajmniej na tej fotografii.

2. W WODZIE Zdjęcie zrobione na plaży pierwszego kwietnia tego roku, kiedy to Milka po raz pierwszy od dawna chętnie wchodziła do wody po patyki, a potem z nimi uciekała. Byłam niesamowicie zadowolona z tego, że nie wyszło ono ani trochę rozmazane.
3. NA PODWÓRKU Fotografia ta została wykonana dwudziestego pierwszego maja zeszłego roku. Może wydawać się zwykłym pstryknięciem, ale mimo nieciekawego tła ma ona dla mnie pewną wart…

Dwa tygodnie już za nami

Obraz
Od rozpoczęcia wakacji minęły już dwa tygodnie i muszę przyznać, że zleciały one naprawdę szybko mimo deszczowej i wietrznej pogody przez większość dni. Jednak trzymamy się planów i spędziliśmy ten czas w miarę aktywnie i nie zamierzamy tego porzucić. Przebyłyśmy w sumie coś około czterdziestu kilometrów i wow, jestem zaskoczona, bo niby kiedy? Ale to dobrze i jestem niemal pewna, że do końca wakacji nabijemy ze sto pięćdziesiąt, a może dwieście? Kto wie? Dzisiejszy post na początku miał być tylko o naszym mini socjalu na miejscowej imprezie/festynie, ale nie byłoby co opisywać, więc tworzę ogólny post o tym co się działo przez minione dwa tygodnie.


Po pierwszej wycieczce do lasu, o której wspominałam dwa wpisy temu wyjęliśmy z Milki pięć kleszczy. Wyszło na to, że obroża, która miała działać pół roku, działała około cztery miesiące, ale na szczęście pozbyliśmy się ich w porę i Młoda nie ma żadnych problemów zdrowotnych i zachowuje się ciągle tak samo. Dwa dni później kupiłam w sklep…