Towarzysz na wielu spacerach

Nie wiem czy wszyscy wiecie, ale przez około dwa i pół roku wyprowadzałam na spacery psa mojego sąsiada. Rico ー bo tak się nazywa ten psiak ー pojawiał się na blogu wiele razy, ale nie pisałam o nim dużo i możecie nie wiedzieć kim on dokładnie jest. Dlatego też opiszę w tym poście co, jak, kiedy i dlaczego.

05.04.2016

Rica zobaczyłam po raz pierwszy w czasie, kiedy Milka miała cieczkę, czyli pod koniec 2013 roku. Chłopak uciekał ze swojego podwórka, aby koczować pod tym moim z nadzieją, że Młoda wyjdzie z domu i będzie mógł być "bliżej" niej. Niestety raz mu się udało, ale nie na tyle, żeby zrobić szczeniaki. Już na początku naszej znajomości miałam z nim wiele przygód począwszy od chodzenia za nami po całej wsi, a kończąc na odwiedzeniu chóru w kościele. Był ze mną kilka razy w szkole, wszedł za mną do sklepu, a wołałam do niego "Młody", bo nie wyglądał na więcej niż dwa lata, i reagował na to. Wtedy nie wiedziałam jeszcze czyj on jest. Dopiero jak zobaczyłam, że ktoś próbuje go złapać okazało się, że pupil rodziny mieszkającej trzy domu dalej. Od tamtego czasu za każdym razem, kiedy widziałam, że biega po okolicy odstawiałam go na do jego domu. Niewiele to dawało, bo chłopak wspinał się po stosie drewna i przeskakiwał płot. Pewnego dnia miałam okazję porozmawiać z jego właścicielem i wyjaśnił mi on całą sytuację, dlaczego jest na podwórku, ile ma lat, jak ma na imię, jak ucieka (jeden sposób widziałam i już wam go podałam, a mężczyzna dodał jeszcze, że Rica nazywają Kangurem, bo przeskakuje ponad metrowy płot), że niedługo będzie na łańcuchu i kilka innych rzeczy, których już dziś nie pamiętam. Kilka dni późnej, po obgadaniu sytuacji z dobrą koleżanką, poszłyśmy do mojego sąsiada i zapytałyśmy się czy mogłybyśmy zabierać Rica na spacery. Mężczyzna był nieco zdziwiony i mówił, że Młody bardzo ciąga, ale powiedziałyśmy, że damy sobie z nim radę, a on chcąc nie chcąc się zgodził.

04.08.2014
Rico na pierwszym spacerze pokazał mi, że nie obchodzi go moja osoba. Chciał być wolny, a metrowa smycz mu na to nie pozwalała. Ciągał naprawdę mocno; psy za płotami były za bardzo wkurzające, więc trzeba było  do nich doskoczyć i obszczekać, a każde drzewko, krzak czy znak drogowy warty "podlania". Nie było to jednak coś co by mnie w jakikolwiek sposób zniechęciło. Wręcz przeciwnie ー chciałam z nim spacerować.

Początkowo wychodziłam z Ricem w towarzystwie koleżanki, która na smyczy trzymała Milkę. Nie wyobrażałam sobie wychodzenia samej z dwoma tak zróżnicowanymi psami pod względem wychowania, choć zawsze ciekawiło mnie jak to jest. Z czasem uległo to zmianie. Ola nie miała tak dużo czasu i po prostu nie mogłyśmy się zgrać w czasie, więc zaczęłam wyprowadzać go sama. Pierwszy taki spacer odbył się już w 2014 roku, ale nie pamiętam kiedy dokładnie. Na pewno wyglądało to zabawnie, kiedy młoda dziewczyna trzyma na smyczach dwa psy tej samej wielkości z tym że jeden idzie grzecznie przy nodze a drugi rwie do przodu.

Z czasem takie spacery stały się normą i sporadycznie Ola chodziła z nami. Dobrze było nam w trójkę, kiedy to Rico ー za przeproszeniem ー ogarnął dupę i jego zachowanie się lekko poprawiło. Pamiętam jak, któregoś roku postanowiłam nauczyć Młodego pięciu podstawowych komend, ale przez te 2,5 roku udało mi się nauczyć go ładniejszego chodzenia na smyczy. Dla niektórych to jest tylko to, dla mnie to jest to.




























Na spacery z Młodym wychodziłam praktycznie zawsze w te same miejsca i nigdy poza wieś. Raz tylko wybraliśmy się do sąsiedniej wsi na plażę, która znajduje się niecałe piętnaście minut rowerem od mojego domu. Był to letni ranek, a ja nie miałam co robić, więc czemu by nie? Zapięłam Milkę na automatyczną smycz, dla Rica wzięłam krótką materiałową i to by były wszystkie przygotowania. Chciałam zdążyć tam przed przyjazdem ratownika, żeby się przypadkiem nie czepiał jednak minęliśmy się i to on był pierwszy na miejscu. Młody całą drogę pokonał bez żadnych problemów. Na plaży nie wszedł do wody, wolał poleżeć w cieniu drzew. Powrót był zdecydowanie gorszy, bo była gdzieś godzina dziesiąta i słońce niesamowicie grzało, a oba psy na grzbiecie są czarne, przez co szybciej się męczyły. Mimo to spacer ten był niesamowity i mogłam zobaczyć jak Rico zachowuje się przy pojazdach, które co chwila nas mijały.

20.08.2014

Rico zazwyczaj olewał smakołyki. Jasne, brał je do pyska, ale zaraz wypluwał i szedł dalej. Podobnie było z zabawkami czy patykami. Pomyślcie, więc jaka byłam zadowolona, gdy któregoś dnia Rico złapał jakąś szmatę i zaczął się szarpać nią z Milką. Nie trwało to długo, ale mimo wszystko było czymś czego się nie spodziewałam. Miałam gdzieś z tego filmik, ale zginął w czeluściach komputera (albo został przypadkiem usunięty) i pozostało mi jedno jedyne zdjęcie.

Nie raz zdarzało mu się powarkiwać na inne psy albo wpadać w bójki z nimi. To drugie zdarzało się zazwyczaj kiedy uciekał, bo kilka razy kulał. Na spacerach z nim nigdy nie pozwalałam mu ani Milce podchodzić do innych psów. Ricowi nie ufałam na tyle i nie znałam dokładnie jego charakteru, żeby wiedzieć jak zareaguje na danego psa; Milce natomiast, bo Rico w takich sytuacjach był bardzo zazdrosny i zaczynał warczeć.

Rico, można powiedzieć, miał duży wpływ na zachowanie Milki. U Młodej rzadkością było szczekanie na obcych ludzi gdzieś indziej niż na podwórku. Czasem zdarzało jej się najeżyć przy pijanych ludziach, ale to tyle. Natomiast kiedy Rico szczekał lub warczał na pijaków Milka dołączała się do niego. Tak samo, jak chłopak po wypróżnieniu się grzebał tylnymi łapami w ziemi, Młoda przejęła to i do teraz tak robi.

14.05.2014
10.06.2014

Od wakacji 2016 roku widujemy się rzadko. Syn właściciela powiedział, że nie muszę już wychodzić z Ricem, bo oni będą to robić jednak do dzisiaj się to nie zdarzyło. Czasem puszczają go w kagańcu luzem na wieś i czasem zdarza się to, kiedy my mamy wychodzić na spacer. Zdarzyło się, że zrobił z nami rundkę wokoło osiedla i raz przebiegł razem z Milką ponad sześć kilometrów, kiedy to wybrałyśmy się na przejażdżkę rowerową.

Nie żałuję poznania tego psa i gdybym tylko mogła nadal bym go wyprowadzała. Mam nadzieję, że post nie wyszedł zbyt chaotyczny, ale naprawdę nie wiedziałam jak to wszystko ze sobą jakoś spójnie scalić. Możecie zapytać, po co napisałam taki post, dlatego od razu wyjaśniam: Rico w moim życiu nieco namieszał i jest dla mnie ważny.

Pozdrawiamy,
A&M wraz z R.


16.09.2014
2017-06-12 
(być może będzie trochę 
zmieniony w przyszłości)

Komentarze