Dwa tygodnie już za nami

Od rozpoczęcia wakacji minęły już dwa tygodnie i muszę przyznać, że zleciały one naprawdę szybko mimo deszczowej i wietrznej pogody przez większość dni. Jednak trzymamy się planów i spędziliśmy ten czas w miarę aktywnie i nie zamierzamy tego porzucić. Przebyłyśmy w sumie coś około czterdziestu kilometrów i wow, jestem zaskoczona, bo niby kiedy? Ale to dobrze i jestem niemal pewna, że do końca wakacji nabijemy ze sto pięćdziesiąt, a może dwieście? Kto wie?
Dzisiejszy post na początku miał być tylko o naszym mini socjalu na miejscowej imprezie/festynie, ale nie byłoby co opisywać, więc tworzę ogólny post o tym co się działo przez minione dwa tygodnie.


Po pierwszej wycieczce do lasu, o której wspominałam dwa wpisy temu wyjęliśmy z Milki pięć kleszczy. Wyszło na to, że obroża, która miała działać pół roku, działała około cztery miesiące, ale na szczęście pozbyliśmy się ich w porę i Młoda nie ma żadnych problemów zdrowotnych i zachowuje się ciągle tak samo. Dwa dni później kupiłam w sklepie zoologicznym nową obrożę przeciw pchłom i kleszczom niemieckiej firmy za dwadzieścia pięć albo sześć złotych i jak na razie nie złapała żadnego, choć byliśmy w lesie i na polach, i łąkach.

Dwa razy byłyśmy na plaży w sąsiedniej miejscowości; raz piechotą okrężnie z koleżanką, gdzie cała trasa wynosiła ponad osiem kilometrów, a raz rowerem, gdzie wyszło około pięć i pół kilometra. Za pierwszym razem plaża była pusta, a ratownik nawet nie zwrócił nam uwagi na to, że pies jest z nami. Mimo to nie schodziliśmy w dół do jeziora, a posiedziałyśmy na ławkach pod altankami. Za drugim nie było już tak przyjemnie. Kiedy przyjechałyśmy razem z mamą i siostrą na plażę w wodzie były trzy dziewczyny, a na piasku kolejne cztery osoby. Ratownik widział, że jesteśmy z psem, ale nie zwrócił nam uwagi, więc usiadłyśmy na moście i przez czterdzieści minut tak sobie siedziałyśmy; ja moczyłam nogi, a Milka obserwowała kąpiącą się moją siostrę. Po tym czasie doszła jeszcze jedna rodzina i dopiero wtedy ratownik do nas podszedł i powiedział, że jest zakaz wprowadzania psów, ale dzisiaj zrobi dla mnie wyjątek. Okej, wiedziałam o tym, ale gdyby mu to przeszkadzało to przyczepiłby się już na początku, a nie po prawie godzinie, prawda? Luzik, następnym razem przyjedziemy nad to jezioro po osiemnastej, kiedy ratownik skończy pracę. Zero problemu.



Co do socjalu na miejscowej imprezie to krótko mówiąc nie wypalił. Oczywiście poszłyśmy do amfiteatru, przed wejściem założyłam Milce kaganiec, aby nikt się nie czepiał, bo tam też jest zakaz wprowadzania psów, ale od lat wchodzę tam z Młodą i nigdy nikt nie zwrócił nam uwagi. I wszystko byłoby spoko, gdyby w tym czasie nie rozstawiano na scenie perkusji i nie nastrajano gitar. Pomimo bycia całkiem daleko od sceny i głośników Milka po dwudziestu minutach zaczęła się niemiłosiernie trząść i jedynym wyjściem było wrócenie do domu. Powiem wam szczerze, że gdyby moja siostra nie uparła się iść półgodziny wcześniej to Młoda chętnie zwiedzałaby plac ze stoiskami i obserwowała biegające dzieci. Jedyne z czego jestem zadowolona to to, że Milka dała się głaskać całkiem obcym osobom będąc i w kagańcu, i bez niego.
Być może Pieckowiada nie była dobrym pomysłem na socjal, ale na przełomie sierpnia i września obchodzone są u nas też Dożynki (o wiele cichsze i spokojniejsze), więc jeśli nic mi nie wypadnie to polecimy je podbić! :)


Oprócz spacerów trenujemy sobie praktycznie codziennie i sztuczkę a ku-ku mamy doszlifowaną do perfekcji, a slalom między nogami też wychodzi świetnie. Do tego komenda do mnie też nieźle wychodzi i ostatnio odważyłam się spuścić Milkę ze smyczy podczas spaceru, bo od zimy tego nie robiłam. Młoda grzecznie podbiegała do mnie na zawołanie i nie było problemu z przypięciem jej ponownie na smycz, jak to kiedyś bywało. Brawo psie!

Pochwalę się jeszcze, że razem z Milką wygrałyśmy konkurs fotograficzny u Kundelkiem być i teraz oczekujemy na paczkę z nagrodami ;] Poza tym jeśli macie pomysł na jakiś tematyczny post, który chcielibyście zobaczyć u nas na blogu to napiszcie w komentarzu!

Pozdrawiamy,
A&M

Komentarze

  1. Gratulacje ! Wszelkich najlepszosci dla Ciebie i Twojego pupila widać,że działasz naprawdę aktywnie !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz